niedziela, 1 lutego 2015

#1 Koperta

A więc powracam do was na nowo! Mam nadzieję że uda nam się znów wypromować bloga i zdobyć albo odzyskać większą liczbę czytelników.  Prolog był dla mnie bez sensu,  więc od razu napisałam pierwszy rozdział, który jest wprowadzeniem do nowej kontynuacji bloga :) Po za tym dziś urodziny obchodzą Harry (oh, już te 21 lat) oraz moją przyjaciółka dla której jest on dedykowany. Miłego czytania i czekam na wasze opinie ♡

*Perspektywa Nicole* Minęły już trzy lata. Trzy lata odkąd go nie widziałam.  Trzy lata odkąd z nim rozmawiałam, odkąd widziałam jego błękitny uśmiech i jego piękne niebieskie jak ocean oczy, które zawsze miały w sobie tyle radości,  blasku i gniewu jednocześnie,  który przecinał się z miłością. Mimo że prawie już udało mi się o nik zapomnieć,  zawsze, zawsze moim sercu pozostanie ślad po nim, po jego obecności. Trochę minęło za nim poukładała sobie wszystkie sprawy, ale wreszcie się udało.  Miałam przy sobie chłopców, dziewczyny, a przede wszystkim Nialla. Odkąd Louis wyjechał on najbardziej mnie wspierał.  Był ze mną w każdym momencie i nadal jest. Zawsze wie jak poprawić mi nastrój,  mimo że nie trzeba mi nic więcej niż jego uśmiechu.  Wie kiedy rozładować napięcie i mnie uspokoić.  Jest po prostu moim drugim aniołem... Koniec tych myśli!  Spojrzałam w prawą stronę, gdzie leżało urządzenie które mi je przerwało.  Chwyciłam telefon w dłoń i odebrałam.
~Hej skarbie,  wstałaś już?

Z drugiej strony telefonu usłyszałam Nialla. Był obecnie w Hiszpanii u swoich znajomych. 
~No pewnie!  Właśnie skończyłam sprzątać.  A jak tam u ciebie?
~Wspaniale.  Szkoda że nie pojechałaś ze mną. Gorąc nie do wytrzymania.  ~Spokojnie, gdy tylko Meg* wyzdrowieje i dadzą mi wolne możemy jechać nawet w kosmos.
~ Ciekawy pomysł.
Oboje się zaśmialismy. 
~Dobra kochanie ja lecę.  Kocham cię gwiazdeczko.
~Ja ciebie też kotku. Odłożyłam telefon na stolik i rozmyślając nad naszą rozmową zaczęłam kierować się w stronę kuchni.  Zawsze gdy słyszałam od niego słowo 'gwiazdeczko' jak mnie nazywał, moje 'motylki' w brzuchu aż wirowały dookoła. Podeszłam do szafy, a bardziej garderoby.  Po roku bycia z Ni zamieszkałam u niego. Wybrał białą koszulkę z napisem i czarne leginsy.  Weszłam do łazienki gdzie nałożyłam make up i wyprostowałam włosy. Założyłam białe conversy i wyszłam.  Zamknęła drzwi i udałam się do sklepu. 
Po ponad pół godziny z dwoma reklamówkami w rękach wyszłam z supermarketu. Otworzyłam bagażnik i wsadziłam zakupy kiedy usłyszałam dzwonek telefonu.
~Hej Nici! Wpadniesz do mnie na chwilę?
~Jasne kochana.  Właśnie wracam z zakupów,  będę za 20 minut.
~To świetnie!  Czekam. 
Otworzyłam drzwi auta i wsiadłam za kierownicę.  Odpaliłam i włączyłam radio na full. Uchyliłam szyby i pojechałam w stronę przyjaciółki.
-Hej Claudia.  To o co chodzi?
Spytałam kiedy już razem z przyjaciółką weszliśmy do salonu.
-Musisz mi pomóc wybrać sukienkę. 
-Sukienkę?  Gdzie się dziś wybierasz?
-Mam dziś pierwszą rocznicę ślubu, nie pamiętasz?
-A no tak! Jejku, całkowicie zapomniałam.
Jak mogłam zapomnieć dzień w którym moja najlepsza przyjaciółka stała przed ołtarzem razem z najlepszym przyjacielem mojego chłopaka.
-Spokojnie.  Harry wyszedł gdzieś rano i napisał tylko że wróci o 4 p.m. i mam być już gotowa na wyjście. -Ale słodko.  Dobra to zaczynamy!
Po dwóch godzinach wreszcie wybrałyśmy odpowiednią czerwoną sukienkę z koronką.  Do tego czarne szpilki i dodatki.  Kolejną godzinę straciłyśmy na przygotowanie Claudii na randkę.  Po skończeniu mogłyśmy chwile odetchnąć.  Spojrzałam na zegarek była 15:50 co oznaczało że Styles zaraz wróci. Zabrałam torebkę i żegnając się z przyjaciółką opuściłam ich dom. Po godzinie 16:00 wróciłam do siebie i mogłam w spokoju przyrządzić coś do jedzenia i pooglądać film.







*Perspektywa Nialla*
Wyszłem na zewnątrz. Słońce tego dnia było nie do wytrzymania.  Od trzech lat co jakiś czas wyjeżdżam do Hiszpanii,  akurat kiedy Nici musi pracować aby się z nim spotkać.  Szedłem ulicą rozglądając się po otoczeniu.  Tak dobrze to znałem.  Byłem już tu nie raz. Mogłem chodzić tędy z zamkniętymi oczami. Wszedłem na stadion i usiadłem na jednym z miejsc na trybunach. Właśnie zaczął trening.  Spojrzał w moją stronę.  Zauważył mnie.  Był zdziwiony,  ja w sumie też,  myślałem i on z resztą też że przyjadę gdzieś za miesiąc.  Po ponad dwóch godzinach patrzenia się na piłkarzy, wreszcie skończyli trening.  Zeszłem z trybun i wszedłem do szatni zawodników. 
-Stary co ty tu robisz?!
-Miłe powitanie, Lou.
Przytuliłem chłopaka i wskazując głową na drzwi oznajmiłem mu że będę czekał na zewnątrz. Nie minęło nie całe 20 minut a chłopak pojawił się w drzwiach głównych prowadzących do wyjścia.
-Co tam słychać?
-Wszystko w porządku, gram jutro mecz, wpadniesz?
-Jasne! Idziemy po rzeczy?
-Taa, chodź.
Oboje poszliśmy do mojego hotelu zabrać rzeczy i wymeldować się. Po czym udaliśmy się do domu Tomlinsona.


~dzień później~
-To jak po zwycięstwie stawiasz mi piwo?
-A nie wystarczyło ci miejsce VIP na trybunach...?
-Przecież i tak bym je miał.
Oboje się zaśmialismy.
-To co bar czy piwko w domu?
-Jestem za domem bo Derby dziś grają.
Zaśmiałem się.
-Myślałem że uwielbiasz moją drużynę.
-Ta uwielbiam, ale kocham Derby!
Otworzyłem drzwi dk samochodu.  Brunet wpakował swoje rzeczy z tyłu, po czym mogliśmy odjechać.


*Perspektywa Nicole*
Siedziałam w domu, mając zamiar odpocząć po dniu pełnym pracy. Niall nie dzwonił ani nie pisał, pewnie przez mecz o którym mi wczoraj powiedział.  Upiłam łyk ciepłego kakao zrobionego wcześniej i okryłam się szczelnie kocem. Jednak ktoś przerwał ki to dzwonkiem do drzwi.  Wstałam i otworzyłam.
-Przepraszam, czy pani to Nicole Rosse?
-Tak, w czym mogę ci pomóc?
-To dla pani.
Podał mi czerwoną kopertę i uciekł.  Próbowałam za nim krzyknąć, ale był już za daleko. Wróciłam do domu i usiadłam na kanapie.  Powoli otworzyłam zaklejoną kopertę i wyciągnęłam zawartość.  Były tam zdjęcia. Spojrzałam na jedno z nich i dopadł mnie szok.
-----
*Meg - koleżanka z pracy Nicole.